Posty

Skąd wiesz, że jesteś w dobrym związku?

Obraz
  Pexels.com / Van Tang Gdy byłam młoda i szalona, kierowałam się mantrą, że pisarza tworzą doświadczenia - to tłumaczyło wszystkie moje licealne wyskoki, bo przecież każdy z nich miał wzbogacić mój bagaż doświadczeń i cegła po cegle czynić mnie lepszą pisarką. Później kilka wydawnictw odrzuciło moich kilka powieści i zrozumiałam, że na nic były wszystkie pocałunki po pijaku z typami, których imion nie pamiętam. Niemniej jednak, wciąż dostrzegam ziarno prawdy we wspomnianej wcześniej mantrze - zauważyłam, że pisać o smutnych miłościach, związkach i niespełnionych marzeniach potrafię tylko wtedy, kiedy jestem smutna, bez związku i mam niespełnione marzenia. Dlatego przez dziewięć miesięcy nic nie napisałam. Bo w końcu jestem szczęśliwa :) I dlatego też dziś przychodzę do Was (moich trzech czytelników) z krótkimi przemyśleniami, co rozróżnia dobry związek od chujowej relacji z Tindera z osobnikiem, który nie ma matury, przedniego zęba i negatywnego wyniku badań na choroby weneryczne...

Dlaczego święta są trudne dla singli?

Obraz
Pexels.com /  picjumbo.com Ho, ho, ho! Niektórych z Was smuci, że święta już za nami, a niektórych niezwykle cieszy, bo ten nieprzyjemny maraton mają już za sobą.  Była choinka, były prezenty, był barszcz, ciotka której trochę nie lubisz, ale była w tym roku wyjątkowo znośna. Rodzice pokłócili się tylko siedem razy (to o dwa mniej niż w zeszłym roku). Kevin leciał w telewizji, winko z wizerunkiem najświętszej Maryi Panny pięknie weszło po pasterce. Zatem dlaczego niektórzy single wrócili ze świąt smutni/ rozczarowani/ wkurwieni? Konfrontacja oczekiwań z rzeczywistością Jeśli jesteście singlami od kilku miesięcy, to może nie było tak źle.  Jeśli jesteście singlami od niedawna, po super długim związku, to pewnie trochę gorzej, bo raczej padły pytania, czy Mariusz też będzie? albo A co z Kasią? Jeśli to Wasze kolejne singlowe święta, to już masakra. Bo pewnie rok temu siedziałeś i patrzyłeś na tą kuzynkę Olę, że nawet taka potwora znalazła swego amatora, więc za dwanaście ...

Dlaczego dostajesz kosza (na Tinderze lub ogólnie)?

Obraz
  Pexels.com / Yan Krukov Marcin był raczej przystojnym kolesiem. Miał fajną pracę, własne mieszkanie, prawie trzydziestkę na karku i dwa metry wzrostu, więc nigdy nie usłyszał tekstu ,,facet zaczyna się od metra osiemdziesiąt". Miał nawet sporo zainteresowań, paczkę kumpli do grania w Fifę i dobrze gotował. Full Pakckage. Na Tinderze szło mu umiarkowanie dobrze, ale problem były laski, z którymi nie dało się pisać. Albo odpisywały zdawkowo, albo w ogóle, a jak pisały to takie głupoty, że nie szło wytrzymać. Dopiero z Bianką pisało mu się zadziwiająco dobrze. Nie czekał dłużej, wziął jej Facebooka i zaprosił na randkę. Założył koszulę i przyjechał do jej miasta jak gentelman, z myślą aby to ona nie musiała się tłuc pociągami. Na  żywo wyglądała trochę inaczej niż na zdjęciach, ale była ładna, bardzo ładna, choć widział już w życiu ładniejsze kobiety. Była dużo niższa od niego, nawet w obcasach, ale jemu to nie przeszkadzało. Poszli do gruzińskiej restauracji, którą wybrał on i...

Pamiętasz jak...?

Obraz
  Pexels.com / Lilzdesigns Każdej zimy pierwszy śnieg zachwyca mnie tak, jak gdyby był pierwszym śniegiem w moim życiu. I nie myślę już wtedy o wszystkich innych śniegach mojego życia, bo ten jest pierwszy i niezwykły. Jak każda kolejna miłość.  Ale czasem wspominam pierwszy śnieg, który spadł, gdy miałam sześć lat. To był ważny pierwszy śnieg. To była pierwsza przerwa zimowa, bo to był mój pierwszy rok w przedszkolu. Pamiętam, jak widziałam przez okno zaśnieżoną czapkę mamy, która wracała ze sklepu. Sklepy były czynne do południa. To była wigilia. Siostra powiedziała, że łatwiej nam będzie zobaczyć Świętego Mikołaja, bo zostawi ślady na śniegu. Nie zostawił, ale prezenty jakimś cudem dotarły pod choinkę. Mało rzeczy z dzieciństwa pamiętam tak dokładnie jak tamten dzień. A ty? Pamiętasz zapach drożdżówki, którą mama robiła co niedzielę? Kiedyś to było. Kruszonka i owoce na wierzchu. Zwykle śliwki, bo śliwki są dość tanie w Polsce. To nasza odmiana awokado.  Zapach unosił ...

Czym ty się w ogóle przejmujesz?

Obraz
  Pexels.com / Roman Odintsov Pamiętam ze szczegółami historię opowiedzianą przez szwagra kilka lat temu przy wódce. Jego firmę odwiedził jakiś ważny koleś w ważnym garniaku i jeszcze ważniejszych butach. Myślę, że jego krawat był wówczas droższy niż cały strój mojego szwagra, z majtkami i zegarkiem łącznie. W sali konferencyjnej miała się odbyć to ważna rozmowa z tym ważnym gościem, ale wcześniej mój szwagier musiał udać się tam, gdzie król chodzi piechotą. W męskiej toalecie były tylko dwie kabiny. Szwagier zająwszy jedną z nich, usłyszał kroki. Ważne kroki. Tylko ważne obuwie wydaje tak ważny stukot. Przecież ważny koleś nie może usłyszeć tak nieważnego strumienia, więc szwagier z precyzją chirurga operował sprzętem, aby załatwić potrzebę z jak największą elegancją i przede wszystkim po cichu. Był z siebie niezwykle dumny, że udało mu się nie zdemaskować przed ważnym gościem, bo jak wiemy, ważni ludzie nie sikają. Wtem nagle z kabiny obok dobiegła symfonia wybuchów, eksplozji i ...

Dlaczego nie umiesz wyjść z beznadziejnego związku?

Obraz
Pexels.com / Pixabay Żaba jest płazem zmiennocieplnym. Ta jej obrzydliwa skóra pozwala przystosować się do każdej temperatury otoczenia. Myślicie, że jest dzięki temu niezniszczalna? Łatwo się na tym przyjechać. Jak włożycie żabę do garnka z letnią wodą i postawicie go na ogniu, żaba będzie się pławić w kąpieli. Podkręcicie gaz, woda się ogrzeje, żaba zachwycona. Po dziesięciu minutach woda będzie wrzeć, a żaba ugotuje się żywcem. Ale wrzućcie taką żabę do wrzątku - od razu z niego wyskoczy.  Opowiadam Wam o tym nie dlatego, że byłam ostatnio w Paryżu i najadłam się żab. Wręcz przeciwnie - nie tknęłam ani jednej, ślimaka też nie. Ale sytuacja, którą opisałam, nosi miano syndromu gotującej się żaby . Wymyślił to bodajże Olivier Clark. Przekłada się to wszystkie nasze sytuacje życiowe.  Pracujesz w biurze. Szef wysyła maila wieczorem, nie odpisujesz, a następnego dnia dostajesz opieprz, czemu nie odpisałeś, przecież to było pilne. Więc następnym razem na nocną korespondencje rea...

A ty w jakim stylu kochasz?

Obraz
Pexels.com (Pixabay / Victoria Akwarel / Katerina Holmes) Kiedy byłam w przedszkolu, a moja grupa występowała w przedstawieniu dla rodziców, bodajże o ekologii, mnie zaoferowano rolę trawy. Przedszkolanka chciała, abym przykryta krepą leżała na podłodze i za dużo nie mówiła, a najlepiej w ogóle. Już wtedy zdiagnozowano u mnie brak jakiegokolwiek potencjału aktorskiego. Dlatego dziś doceniam teatr. Jakiś czas temu byłam na występie teatru amatorskiego w miejscowym domu kultury. Widać było w nim brak dofinansowania z funduszy Unii Europejskiej, ale sam spektakl zrobił na mnie ogromne wrażenie i zapadł mi w pamięć. Opowiadał o sześciu rodzajach miłości. Zgłębiłam temat tego samego wieczoru i okazało się, że autorem tej teorii jest amerykański socjolog John Lee. Wyróżnił sześć typów miłości, nazwanych imionami greckich bogów - trzy główne: Eros, Storge i Ludus oraz trzy pochodne: Pragma, Agape i Mania.  6 rodzajów miłości Sama dla Was tą infografikę zrobiłam :))) Eros (namiętność) To c...
Chcesz podzielić się swoją historią lub screenem? Napisz maila na kobietytindera@gmail.com