A ty w jakim stylu kochasz?
Pexels.com (Pixabay / Victoria Akwarel / Katerina Holmes)
Kiedy byłam w przedszkolu, a moja grupa występowała w przedstawieniu dla rodziców, bodajże o ekologii, mnie zaoferowano rolę trawy. Przedszkolanka chciała, abym przykryta krepą leżała na podłodze i za dużo nie mówiła, a najlepiej w ogóle. Już wtedy zdiagnozowano u mnie brak jakiegokolwiek potencjału aktorskiego. Dlatego dziś doceniam teatr.
Jakiś czas temu byłam na występie teatru amatorskiego w miejscowym domu kultury. Widać było w nim brak dofinansowania z funduszy Unii Europejskiej, ale sam spektakl zrobił na mnie ogromne wrażenie i zapadł mi w pamięć. Opowiadał o sześciu rodzajach miłości. Zgłębiłam temat tego samego wieczoru i okazało się, że autorem tej teorii jest amerykański socjolog John Lee.
Wyróżnił sześć typów miłości, nazwanych imionami greckich bogów - trzy główne: Eros, Storge i Ludus oraz trzy pochodne: Pragma, Agape i Mania.
6 rodzajów miłości
Sama dla Was tą infografikę zrobiłam :)))
Eros (namiętność)
To chyba typ miłości, który każda laska chciałaby dawać i dostawać. Dużo namiętności, seksu co nie miara, motyle w brzuchu, dzika fascynacja, miłość od pierwszego wejrzenia. Ona piękna, on przystojny, instagram wybucha od polubień pod ich relacjami, a relacje są codziennie, bo nie można się sobą nasycić. On kupuje jej kwiaty bez okazji, ona dla niego wkłada seksowną bieliznę, którą kupiła zamiast przeznaczyć te pieniądze na lekcje hiszpańskiego. No trudno, zacznie naukę za miesiąc. I są rozmowy do nocy, dzień dobry nad ranem, trochę nie myśli się, co dalej.
Ale ja powtarzam odwiecznie, że ogień, który szybko wybucha, trawi się sam. Jak jest wielkie zakochanko, to często później jest jeszcze większe rozczarowanko. Obejrzyjcie ,,Sex/Life" i jeśli nie wyciągniecie z tego serialu nauki o życiu, to chociaż popatrzycie sobie na seksownych głównych bohaterów.
Storge (miłość przyjacielska)
Każdy zna takie pary, które poznały się w liceum i są ze sobą do dzisiaj. Pierwsze dziecko tuż po dwudziestce, ładny ślub, mieszkanie na kredyt. Najlepsi przyjaciele. Rzadko kiedy są wspólne maratony pornhuba, raczej kręci gotowanie obiadów i niedzielny spacer nad Wisłę. Tam nie ma sinusoid, ci ludzie chcą siebie na zawsze. Rozmawiają, a jak się kłócą to z szacunkiem, i zawsze się godzą. Ona się nie martwi, że przytyła po dwóch porodach, on nie próbuje zatrzymać wypadania włosów. Taki związek to bezwarunkowa akceptacja, zaangażowanie, patrzenie w przyszłość.
Jak seksu nie ma, to trudno, to nie on jest fundamentem związku.
Ludus (takie trochę fwb)
To raczej zabawa niż miłość. Relacja jako gra. Taktyka. Kto pierwszy napisze, jest słabszy. Komu bardziej zależy, przegrywa. Dużo egoizmu, mało przyszłości. Niczego ci nie obiecywałem/ nie deklarowałam, że spotykamy się na wyłączność/ nie szukam poważnego związku. Seks to trening a nie złączenie dusz.
Ale wszystko jest okej, a dopóki obu stronom to odpowiada.
Agape (miłość altruistyczna/ platoniczna)
Nie oczekujesz niczego w zamian, bardziej chodzi o kochanie niż bycie kochany. Zrobię dla niego wszystko, dla niej wskoczyłbym w ogień. To zawsze ta laska, która mówi tylko o swoim nowym związku albo ten koleś, który nie może wyjść z kumplami, bo gotuje Marcie budyń. I jest to bardzo piękna idea miłości, ale łatwo w niej zapomnieć o sobie. I trzeba być ostrożnym, bo najpierw dajesz palec, potem całą dłoń, a na terapii okazuje się, że już łokcia nie ma.
Mania (miłość maniakalna, toksyczna)
Byliście kiedyś tak zakochani, że gotów byliście dla kogoś gotów wyrzygać serce, a ta druga osoba nie spojrzałaby na nie, bo już takie wymięte? Ale dalej kochasz, i ta osoba jest całym światem. I boisz się, że to zaraz się skończy. Że tym razem nie odpisze, że pewnie już poznał nową dupę. Czemu ona miałaby ze mną być? Taka miłość jest męcząca i albo doprowadzi do zerwania albo do załamania nerwowego. To rollercoaster uczuć. To strach, podejrzenia, nieustające obawy. Pewność siebie, która leci w dół, odwrotnie proporcjonalnie do cen żywności w sklepach w skutek inflacji. Często są kłótnie, ciche dni, małe zemsty, rzucanie talerzami. I zawsze jest to złudne poczucie, że tyle już razem przeszliśmy, więc szkoda to kończyć.
No może warto.
Pragma (interes)
Tak nam wygodnie. On ma mieszkanie i dobrą pracę, ona - ostatnią szansę na zajście w ciążę. A przecież on jest taki kochany i też chce mieć dzieci. Dobrze im ze sobą. Czy się kochają? Tak, w jakimś stopniu tak. Ale oboje kiedyś pewnie kochali bardziej. Ale ona patrzy, jak on dobrze traktuje dzieci, więc zyskuje tym w jej oczach. A on w sumie tak atrakcyjnej kobiety nie miał, więc finalnie wygrał.
Oczywiście scenariuszy na taki związek jest miliard, sytuacja może być zupełnie odwrotna niż ta przedstawiona wyżej. Chodzi tylko o to, żebyście zrozumieli ideę. Że w miłości pragmatycznej nie patrzy się na to, co się czuje, lecz na to co ma się z drugą osobą.
Ostatnio mój kolega napisał mi, że jeśli chodzi o wybór partnerki to...
Ja wiem, że to było pół-żartem, ale zostaje jeszcze część pół-serio. Bo przecież wiele osób związek traktuje jak inwestycję i dobrze wiedzieć, w co się inwestuje swój czas i lata prokreacji. Może partnerzy, którzy wybiorą się poprzez casting a nie randkę, nie będą wulkanem miłości, a zadowolonymi konsumentami, ale kogo to obchodzi, jeśli oni będą czuli się szczęśliwie?
Różnych ludzi kochamy różnie
Pewnie czytając wszystkie sześć opisów, wielu z Was miało w głowie ,,O! O! To ja, to dokładnie ja!", a jeszcze inni ,,To ja! Nie, chwila, to drugie pasuje bardziej", a ktoś inny powiedział ,,Ja to jestem wyjątkowy, w 30% Pragma, 15% Storge itd."
Kiedy pierwszy raz o tych modelach usłyszałam, to byłam pewna, że jestem Erosem. Przecież ja taka namiętna i zakochana zawsze, no Eros wypisz, wymaluj. Ale przecież nikt nie powiedziałby sam o sobie, że jest Manią, bo kto chce powiedzieć: tak, to ja jestem tą toksyczną laską, przed którą przestrzegali cię kumple. No więc kto nią jest w takim razie?
Im dłużej myślałam o swoich relacjach, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że kochałam już każdym stylem miłości. Kolejne osoby wyzwalały we mnie nowe uczucia i kolejne style kochania, inne zachowania w relacji. Byłam już kurą domową jak Storge, innym razem namiętna jak Eros, a raz pojebana jak Mania. Zależało to nie tylko od osoby, którą uczuciem darzyłam, lecz także od momentu życia, w którym się znajdowałam.
Pani Basia pewnie też kiedyś była Erosem albo Ludusem. Dziś patrzy na związki bardziej realnie.
Wyrównanie ciśnień
Jak astronauta otworzy drzwi statku dryfującego w kosmicznych przestworzach, to ciśnienie go zabije. Podobnie jest w relacjach międzyludzkich.
Jak ktoś ma ciśnienie na związek, dzieci i ślub, a ktoś ma ciśnienie w majtkach, to prędzej czy później ta różnica ciśnień kogoś zniszczy. Oba te pragnienia, potrzeby są ludzkie, normalne i okej, dopóki jesteśmy w tym wszystkim szczerzy ze sobą i drugą osobą. Nieważne, z jakiego powodu zakładasz Tindera, czy idziesz na randkę z kolegą z pracy, ale wyjaśnijcie sobie sytuację w miarę na początku.
Fajnie jak Eros się spotka z Erosem. Eros z Pragmą będzie trochę niezaspokojony. Storge ze Storge zbudują dom i będą mieli schron i doczekają się dwudziestu pięciu dzieci. Mania z Manią to się w ogóle pozabijają.
A najbardziej przejebane ma Agape z Ludusem.
Finalnie musimy sparafrazować tytułowe pytanie. Bo nie chodzi o to, jakim rodzajem miłości kochasz zazwyczaj, tylko o to jakiej miłości teraz chcesz i czy taką samą możesz dać w zamian.
Właśnie, sposób w jaki kochamy bardzo zależy od tego czego potrzebujemy teraz, w obecnym momencie życia. Bardzo trafny artykuł !
OdpowiedzUsuń